A może tym razem coś rodzinnego? (Część 1) @Insta
Oczywiście nie planowałem tego zakupu... Jak w przypadku większości moich samochodów, kupuje je sercem, a nie rozumem. Tym razem padło na coś NIEjapońskiego.
Historia zaczęła się, gdy zobaczyłem Hymera z 1981 u chłopaka mojej siostry - Tomka, który był w jego posiadaniu już 4 lata. Od razu zaraziłem się pasją do kamperów - miałem okazję go dotknąć, posłuchać i zachwycić się jego stylem. Klimat starego kampera jest nieziemski, to trzeba poczuć na własnej skórze, dotknąć grubych welurów, usiąść za kierownicą na wygodnym fotelu. Widok z pozycji kierowcy porównałbym do jakiegoś tarasu widokowego z tą różnicą , że ten taras widokowy potrafi się przemieszczać… coś pięknego. Osobówka nie daje wrażenia takiej przestrzeni i myślę, że każdy kierowca autobusu bądź ciągnika siodłowego, wie o czym piszę. Zainspirowany do rozpoczęcia kempingowego życia, po kilku miesiącach trafiłem na ogłoszenie (mojego) pewnego kampera sprowadzonego z Włoch i zarejestrowanego na zabytek. Podobnie jak w przypadku Chasera, Stagei, Laurela i w sumie wszystkich moich samochodów xD wiedziałem, że muszę go mieć.
Pierwsze oględziny nie wypadły po mojej myśli. Samochód oglądałem w Warszawie, jednak nie wróciłem nim na kołach i może to była dobra decyzja, ponieważ kamper przez dwa lata zrobił 20 kilometrów i sam właściciel nie chciał mnie puścić nim na tak długą trasę bez sprawdzenia czy wszystko jest OK. Åšrodek auta był w przeciętnym stanie, ale dlatego tylko ,że wiele rzeczy było zaczętych i nie skończonych i wyglądało to dosłownie tak jakby ktoś kiedyś rzucił narzędzia i kolejną rzeczą było zrobienie zdjęć do ogłoszenia. Jestem to w stanie zrozumieć, gdyż nakład pracy jaka już była wykonana była bardzo duża, ale z drugiej strony zostało jeszcze więcej i podejrzewam, że to przerosło poprzedniego właściciela.
Samochód finalnie kupiłem kilka tygodni później i wraz z córką wybrałem się po odbiór do Warszawy. Wracaliśmy na kołach do Gliwic z jednym przystankiem po drodze na tankowanie. Kilka rzeczy mnie zaskoczyło pozytywnie, kilka negatywnie. Z dobrych stron to fakt, że Hymer tę trasę zrobił bez zająknięcia: 2.4 diesel z 65 KM pod maską musi być bezawaryjny i w pospolitych "Kaczkach" robił po 2 miliony kilometrów bez remontu. Mój zabytek ma coś ponad 100k na blacie, więc podejrzewam że właśnie się dotarł. Ten sam plus jest zarazem minusem: 65 KM nie pozwoli Ci się za szybko rozpędzić, a jazda z mniejszymi prędkościami na trasie nie jest przyjemna, gdyż jest się wyprzedzanym przez ciężarówki. Oczywiście Merc jest w stanie osiągnąć większą prędkość niż 90km/h, ale traci się wtedy ogromnie na komforcie jazdy, którego i tak tam brakowało w tym czasie. Dość pozytywnie zaskoczyło mnie spalanie, które na moje oko nie przekroczyło 10 litrów na sto. To chyba dobry wynik jak na takiego kloca.
Samochód w domu - co teraz?
Trzeba ułożyć jakiś plan napraw, modyfikacji i wszystkiego co sprawi, że Hymerem będziemy mogli gdziekolwiek pojechać. No i to chyba najgorsza część opowieścim, gdyż w dziedzinie kamperów byłem totalnie zielony. Odkrywanie nowych horyzontów jest ciekawe, ale także bardzo zajmujące. Na czytaniu o rozwiązaniach, oglądaniu filmów spędziłem tygodnie. Oczywiście z drugiej strony jest to mega ekscytujące zajęcie i sprawia mi przyjemność, ale otwieranie kolejnych drzwi uświadomiło mi, jak mało wiedziałem i ile jeszcze przede mną. Mechanika, elektryka, instalacja wodna, meble, toaleta i wiele innych drobnych rzeczy, których nie spotka się przy modyfikacjach aut osobowych. Prace zacząłem od środka, stwierdzając, że przecież prędzej można gdzieś się wybrać nie pomalowanym autem z działającym wnętrzem niż odwrotnie. Wysprzątanie, wymontowanie większości zajęło mi z przerwami kilka tygodni.
Zdemontowane meble, łóżko, wycięta stara instalacja elektryczna to był początek prac. Oceniam straty, czytam i słucham rad Tomka i Kasi. Po drodze okazuje się, że nie działają siłowniki łóżka, przednia deska wymaga odbudowy, lodówka wymaga wymiany a szafki poprawek, uszczelki są do wymiany. W międzyczasie rodzą się w głowie pomysły na usprawnienia. Po zamówieniu materiałów na odbudowe deski i półki nad kierowcą zamawiam materiał na obicie tych elementów, klei, wkrętów, głośników do przedniej deski i materiałów wygłuszeniowych. Siłowniki udało mi się dobrać z innego pojazdu po wymiarach, więc jedna rzecz z tysiąca może zostać skreślona z listy. Szafki - na ile to możliwe - zostały wzmocnione nowymi profilami wewnątrz. Kilka frontów oraz blat pod zlew i kuchenkę zleciłem do dorobienia na wymiar. Oryginalny zlew postanowiłem zostawić i wpuścić go w nowy blat, a nie jak to było w oryginale, gdzie był na szafce. Zabieg ten da nam trochę więcej przestrzeni blatowej. Pod wszystkie szafki wiszące zamówiłem paski LED oraz nowe karnisze. Oryginalne żarówki, gdzie tylko to było możliwe, zastąpiłem LEDami, a malutki wentylator w okapie dwoma wentylatorami komputerowymi. Po kilkunastu godzinach poszukiwań zdecydowałem się jak będzie rozwiązana elektryka i ogólnie zasilanie części mieszkalnej. Ze względów bezpieczeństwa w planach mam rezygnację z zasilania gazowego. Na dzień dzisiejszy śmiało mogę stwierdzić, że instalacja gazowa nie ma sensu, gdyż przez te 40 lat technologia akumulatorów i całego sposobu ładowania poszła tak do przodu, że spokojnie kilka systemów jak lodówka, można zastąpić zasilaniem 12V, nie ryzykując jak przy zasilaniu gazowym. Ogrzewanie postanowiłem zastąpić webasto na diesla. Piecyk truma podobno sprawdza się super, jednak wolę nowocześniejsze rozwiązanie. Poza tym - mój odmówił posłuszeństwa. cdn.

Elektryka (Część 2). @insta
Zanim zacznę: niestety na dzień dzisiejszy elektryka w kamperze to tylko plan zrealizowany w 50%. Dlaczego po ponad pół roku jestem tak daleko od ukończenia ?? Niestety mój zawód nie pozwala mi na ciagłą pracę przy Hymerze, a jedynie na co mam bardzo dużo czasu to "planowanie". Nie lubię robić czegoś na hura gdyż jest to dla mnie irytujące a improwizacja przy tak istotnej rzeczy jak elektryka nie jest dobrym wyjściem na dłuższą metę. Po przeczytaniu wielu poradników, oglądnięciu wielu filmów na youtube doszedłem do wniosku, że spróbuję sam. Zacząłem od schematu ogólnego rozmieszczenia urządzeń. Ogólny pogląd na sytuację i zastanowienie się, czego tak na prawdę oczekujemy od kampera jest jednym z najważniejszych elementów podczas projektowania. Błędy na tym poziomie mogą później być kosztowne, lub wręcz nie możliwe do naprawienia.
W załączniku SCHEMAT 1 zamieściłem schemat rozmieszczenia urządzeń w Hymerze, tłem jest faktyczne ustawienie mebli więc dało mi to lepszą informację nawet o orientacyjnych długościach kabli i każdemu polecam taki schemat narysować. Jak już wspomniałem w wyszukiwaniu już konkretnych rozwiązań pomógł mi Tomek bazując na swoich doświadczeniach w podobnym zabiegu, który przeprowadzał u siebie w kamperze oraz wielu blogerów, którzy budują vany, mieszkają w nich i dzielą się wiedzą na swoich kanałach na YouTube. Zaznaczam tutaj, że wybór firm i konkretnych modeli to bardzo indywidualna sprawa, bo nie potrzebujemy przykładowo 200Ah akumulatora, gdybyśmy planowali jazdę tylko na zorganizowane campingi. Nie musimy kupować 40A regulatora MPPT gdy planujemy montaż tylko 1 panelu, gdyż więcej się nam po prostu nie zmieści.
Takich przemyśleń i zależności jest masa. Gdybym teraz miał komuś podpowiedzieć jak to zrobić to zacząłbym od odpowiedzi na pytania:
1. Czy planujemy spędzać czas "na dziko"
2. Czy będziecie pracować z kampera
3. Czy mamy wystarczająco miejsca na dachu?
4. Czy nas stać?
5. Czy VAN/Camper który budujemy ma być na rok dwa a może piętnaście?
Dla przykładu: gdybyśmy chcieli jeździc tylko na "dziko", pracować w camperze, jeździć przez cały rok... To 2 akumulatory po 200Ah to będzie minimum rozwiązanie, z tym że jeżeli chcemy to robić przez najbliższe 2 lata, to nie potrzebujemy akumulatora z 3500 cykli rozładowań (jak przy LiFePo4) i tańsza opcja np AGM wystarczy. Z drugiej strony planujemy pracę w camperze i jazdę tylko na dziko ale nie będziemy mogli zainstalować 2/3 solarów to nawet przy 2 akumulatorach po 250Ah to będzie bez sensowne ponieważ jeden solar nie będzie w stanie go naładować, może wtedy warto zmienić bazę... itd itd. ..... Takich rozważań może być wiele a wyżej dałem tylko do zrozumienia o co mi chodzi podczas planowania.
Przejdzmy do konkretów: w załączniku SCHEMAT 2 zamieściłem już wyszczególnione elementy zabudowy, które konkretnie kupiłem i będą zamontowane. Bardzo ważne jest zebranie w jednym miejscu dokumentacji technicznej urządzeń. Dało mi to wiedzę na temat chociażby grubości zastosowanych kabli. Tak jak pod oczko 8 mm można wkręcić w zasadzie każdą grubosć kabla tak do urządzeń musimy zrobić to wg instrukcji, gdyż np planując kabel 16mm2 może okazać się, że miejsca będzie tylko na 10 i takiego też wymaga producent. Do stworzenia schematu wykorzystałem darmowy program do schematów elektrycznych ale koniec końców posłużył jako

Część 3:
W końcu mogę powiedzieć, że kamper służy jako kamper a nie jako przechowalnia części do innych projektów. Od maja zrobiłem nim około 4 tysiące kilometrów. Najdłuższa trasa to około 900 km , która zajęła mi jedyne 14h... Po pierwszej dłuższej trasie okazało się, że stare łączenia wcale nie są takie szczelne i 3 na 3 okienka dachowe zaczęły lekko przeciekać przy dłuższych opadach. Przy okazji uszczelniania okienek postanowiłem wymienić przednie górne okienko na nowe już wyposażone w moskitiere i roletę przyciemniającą. Do tylnej platformy został dołożony pałąk, do którego można montować mocowania z bagażnika samochodowego, dzięki czemu przewożone rowery są super zabepieczone przed przemieszczaniem się ale także dzięki zamkom w tych uchwytach- przed kradzieżą w jakimś tam stopniu przynajmniej.
